III. Lata narodowych zrywów i nadziei 1845-1872
Szkoła Wyższa Realna 1845-1862
Gimnazjum Klasyczne 1862-1872
Likwidacja Gimnazjum Gubernialnego w Kielcach w 1840 r. zbiegła się w czasie ze zniesieniem odrębności w dziedzinie oświaty Królestwa Polskiego w stosunku do Cesarstwa Rosyjskiego. Także od tego roku zaczęła obowiązywać nowa ustawa dla wszystkich typów szkół.
Fundusze budżetowe gimnazjum przeznaczono "na rozwinięcie Gimnazjum Realnego w Warszawie". Nauczycieli przeniesiono do innych szkół średnich, część pomocy naukowych i bibliotekę przekazano Szkole Powiatowej w Pińczowie. Do budynku szkolnego przekwaterowano różne urzędy.
Korzystając z braku w Kielcach państwowej szkoły średniej, przybysz z zaboru pruskiego Fryderyk de Lippa założył w 1841 r. prywatną czteroklasową szkołę dla chłopców. Nie cieszyła się ona zbytnią popularnością, bo liczba uczniów nie przekraczała nigdy 50 osób. Szkoła ta istniała do 1849 r., po czym jej właściciel przeniósł się do Częstochowy.
Brak pełnej rządowej szkoły średniej w Kielcach był szczególnie uciążliwy dla mieszkańców miasta zważywszy, że w guberni kieleckiej istniała" jedynie Szkoła Powiatowa o czterech klasach (a więc niepełna średnia) w Pińczowie. Dlatego już od 1842 r. kielczanie wnosili petycje do cara o reaktywowanie szkoły. Jednak wszystkie te prośby zyskiwały negatywne opinie odpowiedzialnych urzędników rosyjskich. Dopiero gdy w Jo43 r. posłużono się argumentem, że szlachta z południowej części guberni zmuszona jest posyłać swych synów na naukę do Wolnego Miasta hakowa, co mogło przecież ułatwiać nielegalne kontakty natury politycznej z zagranicą, car w listopadzie tego roku wyraził zgodę na przeniesienie do Kielc szkoły z Pińczowa. Decyzje wykonawcze w tej sprawie wydał kurator Okręgu Naukowego Warszawskiego Mikołaj Okuniew i od ^°ku szkolnego 1844/1845 rozpoczęły się w Kielcach zajęcia lekcyjne, przypomnieć, że l stycznia 1845 r. gubernia kielecka przestała istnieć po połączeniu z radomską, a urząd gubernatora usytuowano w Radomiu.
Szkoła Powiatowa w Kielcach miała, podobnie jak inne placówki tego typu, charakter szkoły neohumanistycznej, a w jej planie godzin występowała przewaga przedmiotów filologicznych. Mimo, że władze oświatowe w Rosji uznawały wyższość tego typu szkół nad realnymi, to jednak ze względów politycznych w Królestwie Polskim preferowano te ostatnie, bowiem ich ukończenie nie dawało prawa wstępu na uniwersytety. Zmniejszenie liczby gimnazjów i rozbudowa szkolnictwa realnego ograniczały parcie młodzieży polskiej na rosyjskie uniwersytety. Właśnie dlatego z Ministerstwa Oświaty w Petersburgu wyszedł projekt, by w Królestwie niektóre szkoły filologiczne zamienić na realne. Plan ten w lipcu 1845 r. ostatecznie zatwierdził bawiący wówczas w Warszawie minister Sergiusz Uwarow i w nowym roku szkolnym 1845/1846 otwarto Szkoły Wyższe Realne w Kaliszu i Kielcach.
Utworzone pospiesznie szkoły miały stosunkowo niedoskonały program nauczania, który realizowano w ciągu sześciu lat w sześciu klasach. W klasach niższych (I do IV) zajęcia były takie same, jak w szkołach powiatowych. Dopiero dwie najstarsze klasy miały charakter zawodowy. Wykładano w nich oprócz przedmiotów ogólnokształcących (z przewagą przedmiotów matematycznoprzyrodniczych) także mineralogię, mechanikę ogólną i nauki technologiczno-górnicze. Dużo godzin przeznaczono na nauczanie języka rosyjskiego (26 godzin tygodniowo w sześciu klasach), a niewiele na język polski (16 godzin). Program nie przewidywał osobnych lekcji historii Polski, ponadto sporą część przedmiotów, w tym także i matematycznoprzyrodniczych, zgodnie z zaleceniami władz oświatowych, wykładano po rosyjsku. Treści przekazywane na lekcjach różnych przedmiotów nie były ze sobą skorelowane, nauczano ponadto z przestarzałych, obcojęzycznych podręczników.
Nauczyciele szkoły kieleckiej kilkakrotnie przesyłali obszerne memoriały do władz oświatowych proponując poważne zmiany programu i systemu nauczania. Jednak wszystkie te uwagi, mimo że bardzo logiczne i rzetelnie uzasadnione, pozostawały bez echa.
Absolwenci szkoły kieleckiej, zgodnie z jej przeznaczeniem, mieli podejmować pracę głównie w górnictwie. Naukę mogli kontynuować jedynie po złożeniu egzaminu wstępnego na Oddziale Architektury Szkoły Sztuk Pięknych (uczelnia półwyższa), a od roku 1856/1857 także w Akademii Medyko-Chirurgicznej, pod warunkiem ukończenia w szkole nadobowiązkowego kursu języka łacińskiego. W roku 1856/1857 aż 50% uczniów podjęło naukę łaciny, ale stopniowo zapał w tym kierunku malał i w roku 1860/1861 już tylko 30% uczniów chodziło na te dodatkowe lekcje.
Mimo programowych niedoskonałości i braków perspektyw kontynuowania nauki na wyższych uczelniach, Szkoła Wyższa Realna w Kielcach cieszyła się sporą popularnością. Klasy były zwykle przepełnione, uczyło się nawet do stu chłopców w klasach niższych, dlatego często tworzono oddziały równoległe.
Surowe zasady wychowawcze i brak innych możliwości w zakresie kształcenia powodowały, że szkoła cieszyła się na ogół dobrą opinią wśród rodziców. Zachęcające były także opłaty za naukę, niższe o połowę niż w gimnazjach ogólnokształcących. Najlepsi uczniowie mogli też (począwszy od 1857 r.) uzyskiwać stypendia po 100 i 150 rubli rocznie. Ze stypendiów korzystało rocznie około dziesięciu uczniów. Ponadto od 1851 r. kilku uczniów, synów urzędników państwowych, było zwalnianych od opłat szkolnych. Dzięki sprawnemu kierownictwu i dokładnemu spełnianiu swych obowiązków przez grono pedagogiczne, szkoła kielecka uzyskiwała zwykle bardzo dobre oceny wizytatorów. Corocznie w latach 18511860 wymieniana była w sprawozdaniach kuratora jako jedna z najlepszych szkół średnich w Królestwie Polskim (wśród blisko 50 ocenianych placówek tego typu). Można sobie tylko postawić pytanie, czy ocena ta była adekwatna do jej rzeczywistego wysokiego poziomu, czy też spowodowana była tym, że w Kielcach gorliwie wypełniano wszystkie zalecenia zaborczych władz oświatowych.
Z zachowanych wspomnień uczniów, które też należy traktować z dużą ostrożnością, jako subiektywnych wynika, że nauczano w sposób poglądowy organizując wycieczki do okolicznych kopalń i hut, a na lekcjach wykładając w oparciu o zgromadzone w szkole liczne pomoce naukowe oraz bogaty księgozbiór biblioteki szkolnej. Spotykamy także i inne wspomnienia, które przedstawiały krytycznie metody dydaktyczne stosowane w szkole. Według nich nauczyciele "dawali po karku", bili linią po "łapach", a niektórzy, tacy jak na przykład ceniony skądinąd bibliofil Rajmund Duchnowski, "ani powagą, ani zdolnościami się nie wyróżniali".
Najciekawszy obraz szkoły z tego okresu pozostawił jej uczeń Adolf Dygasiński (18511854, 18581860), który w opublikowanym póŹniej szkicu pt. W Kielcach opisał panujące w niej stosunki. Nadal obowiązywały uczniów niezwykle surowe przepisy dyscyplinarne z 1834 r. Nawet za drobne przewinienie byli oni skazywani na pobyt w "kozie" lub karę chłosty. Jednak kary te nie były w stanie odwieść uczniów od wybryków powodowanych młodzieńczą fantazją, w tym dokonywanych także z pobudek patriotycznych. Wśród 181 uczniów szkół średnich Królestwa Polskiego, którzy w czasie Wiosny Ludów uciekli za granicę do wojska, było ośmiu uczniów szkoły kieleckiej.
Szkołą zarządzał inspektor, mający zastępcę w osobie pomocnika inspektora. Poszczególnych przedmiotów nauczało kilkunastu nauczycieli. Ogółem przez 17 lat istnienia Szkoły Wyższej Realnej w Kielcach przewinęło się przez nią 34 nauczycieli etatowych i kontraktowych. Przeszło połowa z nich wywodziła się ze stanu szlacheckiego, około 1/4 była pochodzenia mieszczańskiego. Spośród 30, których poziom wykształcenia znamy, aż 23 miało ukończone studia uniwersyteckie (w tym kilkunastu w Rosji, głównie w Petersburgu, Moskwie i Charkowie), reszta to absolwenci prawosławnych Akademii Duchownych (z braku chętnych i odpowiednio przygotowanych kandydatów Rosjan do nauczania języka rosyjskiego często zatrudniano niedoszłych popów) lub innych szkół półwyższych.
W okresie międzypowstaniowym nauczyciele znacznie rzadziej zmieniali miejsce pracy niż w latach poprzednich. W Kielcach aż pięciu pracowało przez cały 17okres działalności Szkoły Wyższej Realnej, a dalszych sześciu uczyło tu ponad 10 lat. Praca nauczycieli nie była zbyt wysoko opłacana, większość pedagogów kieleckich musiała się zadowolić pensją około 400500 rubli rocznie. Nic więc dziwnego, że szukali oni dodatkowych zarobków. Niektórzy dorabiali utrzymywaniem stancji, inni ucząc w prywatnych pensjach żeńskich, nierzadko nawet w kilku równocześnie. Do obowiązków służbowych nauczycieli należały także czynności organizacyjno-wychowawcze: kontrolowanie stancji uczniowskich, dyżury na ulicach miasta oraz w kościele w czasie nabożeństw.
Wśród grona pedagogicznego Szkoły Wyższej Realnej w Kielcach trudno doszukać się większych indywidualności. Trzeba jednak odnotować, że dużą sprawnością w zarządzaniu szkołą i doświadczeniem pedagogicznym wyróżniał się w porównaniu z innymi szkołami w Królestwie inspektor (zwany w Kielcach zwyczajowo dyrektorem) Antoni Formiński, który po śmierci Józefa Pilza, w 1848 r. objął kierownictwo szkoły i rządził nią do jej likwidacji. Był wychowankiem szkół pijarskich, a potem Uniwersytetu Warszawskiego. Za wierną służbę kilkakrotnie wyróżniano go odznaczeniami rosyjskimi, posiadał rangę radcy dworu (odpowiadającą randze podpułkownika w wojsku). W pamięci uczniów zapisał się jako człowiek porywczy, często grubiański wobec uczniów i podwładnych, ale uczciwy. Otaczał się ludŹmi ślepo posłusznymi zwierzchnictwu, np. takim był pomocnik inspektora Pallady Filanowicz, łapówkarz nie gardzący alkoholem. Ze względu na postawę pedagogiczną i posiadane wiadomości wśród nauczycieli na wyróżnienie zasługiwali: Hipolit Święcicki absolwent Uniwersytetu Wileńskiego, nauczyciel przedmiotów przyrodniczych, Ignacy Jezierski absolwent Uniwersytetu w Moskwie, nauczyciel języka rosyjskiego, czy Stanisław Szauman wychowanek wszechnicy wileńskiej, dziwak i oryginał, który potrafił nauczyć matematyki najmniej zdolnych uczniów, wpajał także swym podopiecznym uczucia patriotyczne.
Duża liczba chłopców w klasach powodowała, że w ciągu 17 lat istnienia Szkoły Wyższej Realnej uczęszczało do niej ogółem przeszło 1600 uczniów. Jednak pełny kurs 6 klas ukończyło zaledwie 369 osób, czyli niespełna 1/4 rozpoczynających naukę. Tak duży odsiew uczniów był spowodowany kilkoma przyczynami. Najważniejsza z nich to specjalna selekcja, jakiej dokonywały władze szkoły wśród uczniów kończących klasę IV. Poddawano ich egzaminom, które miały dać odpowiedŹ, czy uczeń nadaje się do dwóch najstarszych klas, gdzie wykładano przedmioty specjalistyczne. Ponadto wielu wychowanków szkoły, zwłaszcza spośród synów szlachty, poprzestawało na ukończeniu czterech klas, nie mając potrzeby zdobywania konkretnego fachu w klasach najstarszych.
Wśród uczniów przeważali synowie okolicznego ziemiaństwa, głównie drobnej szlachty i urzędników. Pod względem narodowościowym 95% stanowili uczniowie Polacy; Rosjan i Żydów uczyło się po kilku rocznie.
Nieliczni tylko absolwenci szkoły trafiali do zakładów przemysłowych. Do chlubnych wyjątków w tym względzie należał Alfons Grotowski (18331922), absolwent szkoły w 1850 r., póŹniejszy wybitny inżynier, współtwórca systemu wodociągów miejskich w Warszawie. Znacznie więcej było wybitnych ludzi pióra, na czele z Adołfem Dygasińskim, Albertem Wilczyńskim (18291900), autorem poczytnej w XIX w. powieści Kłopoty starego komendanta osnutej na tle realiów kieleckich, czy znanym dziennikarzem i wydawcą Janem Jeleńskim (18451909). Szkołę kielecką kończył w tym czasie także Roman Plenkiewicz (18331910), wybitny pedagog i historyk literatury, autor dzieła Kształcenie młodzieży, przez kilka lat redaktor naczelny "Przeglądu Pedagogicznego". Uczniem klasy IV w roku szkolnym 1861/1862 był Walery Przyborowski, autor powieści dla młodzieży i historyk. Inny absolwent szkoły kieleckiej, Karol Majewski, odegrał wybitną rolę w czasie powstania styczniowego, od lipca o września 1863 r. stał na czele powstańczego Rządu Narodowego, a jego młodszy kolega Wojciech Biechoński był członkiem Rządu Narodowego. ielu absolwentów wybierało kariery duchownych, wśród nich: Stanisław Podolski, Michał Sławeta, Hipolit Łapinkiewicz i Franciszek Gruszynski, póŹniejsi profesorowie seminarium duchownego w Kielcach.
Ustabilizowane i ściśle wprzęgnięte w rydwan stopniowej rusyfikacji szkoły okresu paskiewiczowskiego po wojnie krymskiej, a zwłaszcza w okresie poprzedzającymi wybuch powstania styczniowego, zostały zastąpione manifestacjami patriotyczno-religijnymi. Już w roku szkolnym 1861 wystąpiły pierwsze objawy wzburzenia w szkole, gdyż wieści o wydarzeniach w Warszawie szybko dotarły do Kielc. Po napadzie żołnierzy rosyjskich na jednego z księży kieleckich w kwietniu 1861 r., zawiązano w mieście Komitet Bezpieczeństwa (członkami jego byli m.in. inspektor A. Formiński i prefekt szkolny ks. Franciszek Brudzyński), który przejął władzę. Usunięto policję, a jej miejsce zajęła tzw. Straż Porządkowa, w której skład wchodzili początkowo także uczniowie starszych klas. Jednak za sprawą inspektora, który był przeciwnikiem radykalnych wystąpień, wydalono niebawem uczniów ze straży. Nie zlikwidowało to wzburzenia i podniecenia wśród młodzieży. W kwietniu 1861 r. nauczyciel R. Duchnowski został w czasie lekcji zaatakowany przez uczniów "różnymi pretensjami i zarzutami", jak potem napisano w protokole Rady Pedagogicznej. Z tego powodu szkołę opuściło trzech uczniów: Jan Libiszewski, Ignacy Kliszewski i Michał Lelievre. Nie przeszkodziło to dalszym wystąpieniom, m.in. uczęszczaniu na nabożeństwa kościelne i śpiewaniu pieśni o charakterze patriotycznym.
Obawiając się dalszych tego rodzaju wystąpień (w innych miastach miały one często większe natężenie), centralne władze szkolne skróciły rok szkolny o dwa tygodnie i zakazały urządzać tradycyjnych uroczystych popisów. W Kielcach przed zakończeniem roku szkolnego, 20 czerwca (3 lipca według kalendarza rosyjskiego) wieczorem, tłum złożony z około 500 osób po krótkim zebraniu w parku koło stawu, udał się pod budynek szkoły, gdzie kamieniami wybito szyby w oknach mieszkania inspektora A. Formińskiego, przy akompaniamencie gwizdów i tzw. kociej muzyki. Zaatakowano także sąsiedni budynek wikariatu, gdzie zdemolowano mieszkanie ks. Szelengiewicza, który dwa dni wcześniej w czasie kazania wzywał do zaprzestania manifestacji patriotycznych.
Nowy rok szkolny 1861/1862, który zaczął się dopiero w styczniu 1862 r., przyniósł dalsze wystąpienia uczniowskie, choć szkoły zostały podporządkowane władzom wojskowym. Naczelnicy wojskowi mogli za najmniejsze wykroczenia polityczno-porządkowe usuwać ze szkół zarówno uczniów, jak i nauczycieli. Nie bacząc na to uczniowie kieleccy wystąpili ponownie przeciwko znienawidzonemu z racji swego serwilizmu nauczycielowi R. Duchnowskiemu. Został on pobity w jednej z klas i ze względu na stan zdrowia od lutego 1862 r. w szkole już się nie pokazywał. Za wystąpienia młodzieży w marcu tego roku zgromadzenie nauczycielskie zagroziło wydaleniem ze szkoły 12 uczniom, a wśród nich W. Przyborówskiemu.
Po objęciu kierownictwa resortu oświaty w Królestwie Polskim przez Aleksandra Wielopolskiego wprowadzona została nowa polityka, która doprowadziła m.in. do poważnych zmian w programach nauczania W szkole kieleckiej. Już tylko w klasach V i VI realizowany był dotychczas.
sowy program szkoły realnej, młodsze klasy przekształcono na gimnazjum filologiczne. Ponadto zwiększono liczbę godzin przeznaczonych na naukę języka polskiego, ograniczono do 20 liczbę godzin języka rosyjskiego we wszystkich klasach, wprowadzono języki klasyczne łacinę i grecki oraz język francuski. Rok szkolny 1861/1862 został skrócony, podobnie jak poprzedni. Nie odbyło się uroczyste jego zakończenie, rozdano jedynie świadectwa w klasach. Tak zamknięto 17letnią działalność Szkoły Wyższej Realnej w Kielcach.
Ciągłość pracy szkoły kieleckiej nie została jednak przerwana, rozpoczęła bowiem w mieście działalność nowa placówka oświatowa siedmioklasowe Gimnazjum Klasyczne. Pod presją wydarzeń zachodzących na ziemiach polskich, car w maju 1862 r. zatwierdził "Ustawę o wychowaniu publicznym w Królestwie Polskim", której inspiratorem i współautorem był A. Wielopolski. Nowe przepisy tworzyły szkołę o charakterze czysto polskim, przynosiły szeroką demokratyzację i autonomię oświacie. Wielopolski chciał w ten sposób pozyskać rodaków dla swych koncepcji politycznych, a równocześnie poprzez pewne ustępstwa stłumić wrzenie rewolucyjne wśród młodzieży.
Program nauczania wyraŹnie sytuował gimnazja jako szkoły o charakterze klasycznym. W ich programie występowała przewaga języków łacińskiego i greckiego, obszernie wykładano język polski; język rosyjski traktowany był podobnie jak i inne języki nowożytne. Ponadto w programie nauczania znajdowały się: religia z historią świętą, arytmetyka, algebra, geometria zwykła, wykreślna i analityczna, trygonometria, miernictwo i niwelacja, mechanika ogólna, fizyka, geografia, chemia, historia naturalna (w jej skład wchodziły: zoologia, botanika i mineralogia z geologią), historia powszechna i Polski oraz kaligrafia i rysunki. W niedzielę i święta dochodziła jeszcze nauka śpiewu kościelnego.
Zmiana profilu nauczania w szkole kieleckiej pociągnęła za sobą zmianę w składzie nauczycieli. grona pedagogicznego Szkoły Wyższej Realnej pozostało jedynie 7 osób na czele z inspektorem (noszącym w latach 18621864 tytuł rektora gimnazjum) A. Formińskim. Przybyło 8 nowych nauczycieli, a wśród nich Leon Głowacki (filolog, starszy brat Aleksandra czyli Bolesława Prusa), byli to przeważnie ludzie młodzi. Mimo pośpiechu, z jakim kompletowano grono pedagogiczne gimnazjum, już 19 września 1862 r. szkoła była Przygotowana do pracy.
W tym też miesiącu w myśl nowej ustawy ogłoszone zostały zapisy które przebiegały bardzo sprawnie i spokojnie. Do gimnazjum. Przyjęto aż 412 chłopców, mimo że nie otworzona została VII asa z powodu braku odpowiednio przygotowanych kandydatów. Szczególnie liczne (po około 80 osób) były klasy najniższe. Rok szkolny
1862/1863 był wyjątkowy; w czasie jego trwania wybuchło bowiem powstanie styczniowe. Już w listopadzie uczniowie klasy IV demonstracyjnie opuścili lekcje łaciny, za co czterech inspiratorów tego zajścia usunięto ze szkoły.
¬le przygotowane powstanie w województwie krakowskim i niezbyt pomyślny przebieg działań w pierwszych dniach po ogłoszeniu jego wybuchu, spowodował, że w styczniu tylko kilku uczniów opuściło szkołę i znalazło się w oddziałach leśnych. Dopiero w lutym i marcu, gdy nasiliły się działania powstańcze w rejonie Kielc, ucieczki ze szkoły nabrały charakteru masowego. Trudno jest dziś z całą pewnością stwierdzić, ilu uczniów szkoły kieleckiej brało udział w powstaniu. Przed władzami rosyjskimi ukrywało to bowiem kierownictwo szkoły i nauczyciele, wśród których byli przedstawiciele władz powstańczych: wspomniany już L. Głowacki i Edward Plewiński (uczył przedmiotów przyrodniczych), który był powstańczym naczelnikiem miasta Kielc. Każda nieobecność uczniów i nauczycieli w szkole musiała być natychmiast zgłaszana rosyjskiemu naczelnikowi wojennemu. Właśnie z tych zgłoszeń znamy nazwiska 89 uczniów, którzy w okresie od stycznia do grudnia 1863 r. nielegalnie opuścili Kielce. Znaczna ich część trafiła do oddziałów M. Langiewicza, D. Czachowskiego, J. HaukeBosaka i innych. Rejestry sporządzane przez władze szkolne nie były kompletne. Jako przykład posłużyć może osoba A. Głowackiego (B. Prusa), ucznia klasy VI, który nie widniał w wykazach, a skądinąd wiemy, że wczesną wiosną znalazł się w oddziale Kazimierza Błaszczyńskiego "Bończy". W maju powrócił do szkoły, po czym po raz drugi trafił do szeregów powstańczych w sierpniu tego roku. Został wówczas ranny w jednej z potyczek na Podlasiu i wzięty do niewoli. Przykładów tego typu było zapewne znacznie więcej. Spośród uczniów zapisanych do szkoły we wrześniu 1862 r. tylko 126 w czerwcu 1863 r. uzyskało promocje do klasy następnej.
Po upadku powstania styczniowego władze zaborcze przez jakiś czas pozornie starały się zachować przepisy o szkolnictwie z roku 1862, tak korzystne dla ludności polskiej. Jednak już dwa lata póŹniej wydały szereg ustaw ograniczających liczbę gimnazjów polskich poprzez stworzenie szkół średnich dla innych narodowości zamieszkujących Królestwo. Była to oczywista fikcja, gdyż Rosjanie, Niemcy i Litwini stanowili na tych terenach tylko nieznaczny procent ogółu ludności.
Ogłoszona w 1866 r. ustawa przewidywała tworzenie szkół dla różnych narodowości. Gimnazjum kieleckie pozostało jednak szkołą dla ludności polskiej, stąd językiem wykładowym pozostał język ojczysty. Przy okazji zmieniono dotychczas obowiązujący program nauczania. Zmniejszono ilość lekcji języka polskiego i przedmiotów ścisłych, dzięki czemu zwiększyć można było liczbę godzin przeznaczonych na język rosyjski, wprowadzono nowe przedmioty historię i geografię Rosji.
Nowy budżet szkolny przewidywał dość znaczną podwyżkę uposażeń nauczycieli. Kierujący gimnazjum inspektor otrzymywał 1500 rubli rocznie, tyle samo wynosiła pensja nauczycieli języka rosyjskiego. Inni nauczyciele zarabiali od 800 do 1200 rubli. Roczne utrzymanie gimnazjum kieleckiego kosztowało rząd 18 000 rubli, ponadto dochód z opłat uczniowskich wynosił nieco ponad 3 000 (przy 300 uczniach). Było to jednak za mało. Te trudności finansowe spowodowały drakońskie zarządzenie, by ograniczyć liczbę uczniów, w efekcie czego w Kielcach na początku roku szkolnego 1867/1868 skreślono z listy uczniów 44 chłopców.
Kilka miesięcy po wprowadzeniu nowej ustawy ukazał się reskrypt cara, w którym zwrócona została uwaga na sprawy wychowania młodzieży w duchu religijności i wiernopoddańczej służby dla tronu. Idąc dalej drogą rusyfikacji władze oświatowe wprowadziły od roku 1868/1869 nauczanie po rosyjsku wszystkich przedmiotów historycznych i matematycznoprzyrodniczych. Wielu nauczycieli Polaków słabo władających językiem rosyjskim usunięto ze szkoły. Zastępowano ich Rosjanami, których zachęcano do przyjazdu do Królestwa Polskiego (zwanego teraz Krajem Przywiślańskim) różnymi przywilejami: wyższym uposażeniem, wcześniejszą emeryturą, specjalnymi zasiłkami itp.
Gimnazjum kieleckie należało do tych szkół, w których stosunkowo wolno następowała wymiana nauczycieli. Dlatego gdy rosyjski, znany z reakcyjnych poglądów minister oświaty Dymitr Tołstoj, odwiedził w listopadzie 1868 r. szkołę, wyniósł z niej jak najgorsze wrażenie. Wyniki nauczania uznał za niewystarczające, zwłaszcza w zakresie języka rosyjskiego. Konsekwencją tej oceny był fakt, że na koniec roku szkolnego pozostawiono na drugi rok w tej samej klasie aż 153 uczniów, a 62 usunięto ze szkoły za brak odpowiednich postępów. Promowano jedynie 128 uczniów, co stanowiło niewiele ponad 35% wszystkich uczących się. Żaden spośród 21 uczniów ostatniej klasy nie otrzymał matury. Przez następne 15 lat gimnazjum kieleckie corocznie wnikliwie wizytowano i nadal nie było ono pozytywnie oceniane. Można wysunąć stąd wniosek, że rusyfikacja nie przebiegała w nim zgodnie z życzeniami zaborcy. Podobnie przedstawiała się zresztą sytuacja w większości innych szkół tego typu w Królestwie Polskim.
Jednak nie zahamowało to postępów dalszej rusyfikacji. Od roku 1869/1870 wprowadzono wykłady wszystkich przedmiotów w J?zyku rosyjskim, oprócz nauki religii rzymskokatolickiej. Równocześnie
graniczono liczbę godzin przeznaczonych na język polski. Obok zmian w programach nauczania i zestawie podręczników szkolnych, przeobrażeniu uległa także biblioteka szkolna. Od 1868 r. utworzono w niej specjalny dział tzw. bibliotekę uczniowską, złożoną niemal w całości z książek w języku rosyjskim. Pozostałe książki z bogatego księgozbioru szkoły, liczącego wówczas blisko 6,5 tyś. tomów, były dla uczniów niedostępne.
W tak trudnym dla szkolnictwa polskiego okresie nauczało w Kielcach 38 nauczycieli. Większość z nich (27) posiadała wyższe wykształcenie i była pochodzenia szlacheckiego. Początkowo w skład grona wchodzili wyłącznie Polacy, w tym jeden poddany Prus, Robert Kroemer, wychowanek Uniwersytetu Wrocławskiego, sprowadzony do nauczania języków klasycznych. Od 1866 r. zaczęli napływać nauczyciele Rosjanie. Ogółem przybyło ich w tym okresie siedmiu.
Szkołą w tym okresie kierowali inspektorzy: znany nam już A. Formiński (do końca 1865 r.), Karol Witte (18651867) i Wasyl (Bazyli) Makrianowicz (18671873). K. Witte był Polakiem, wychowankiem Liceum Krzemieckiego. Do Kielc trafił dzięki protekcji teścia Józefa Korzeniowskiego, gdyż w czasie powstania styczniowego naraził się władzom i groziło mu zesłanie do Rosji. Po opuszczeniu Kielc wyjechał do Galicji, gdzie zabierał publicznie głos w sprawie reformy miejscowych szkół. Jego następca W. Makrianowicz formalnie był Rosjaninem, ale unitą. Lepiej mówił po polsku niż po rosyjsku. Posiadał bogatą bibliotekę, jednak po przeniesieniu do Kielc sprzedał ją, by się władzom nie narażać, miał bowiem w niej dużo książek w języku polskim. Spośród nauczycieli, obok już wymienionych L. Głowackiego i E. Plewińskiego, na wyróżnienie zasłużyli swą postawą patriotyczną i wiedzą: prefekci ks. Franciszek Brudzyński i ks. Teodor Czerwiński, nauczyciel matematyki i fizyki Gracjan Czarnecki, absolwent (wyróżniony) uniwersytetu w Kijowie, po którego śmierci w 1889 r. młodzież szkolna złożyła manifestacyjnie wieniec z polskim napisem, nauczyciel łaciny i greki R. Kroemer, nauczyciel przedmiotów humanistycznych Edward Szmidel, absolwent uniwersytetu w Moskwie, zastępca inspektora szkoły w latach 18641873, czy wreszcie nauczyciel języka greckiego Adam Maszewski, który w czasie studiów w Szkole Głównej był zamieszany w spiski powstańcze.
Liczba uczniów Gimnazjum Kieleckiego w latach 18621872, ze wspomnianych przyczyn politycznych, ulegała znacznym wahaniom: od niespełna 250 do przeszło 400. Warto podkreślić, że szkoła miała wówczas niezwykle niską sprawność nauczania. W ciągu 10 lat aż czterokrotnie promocje otrzymywała mniej niż połowa uczniów, a mury szkoły opuściło zaledwie 111 maturzystów.
Wśród uczniów zdecydowaną większość stanowili Polacy; w roku szkolnym przyjmowano od kilku do kilkunastu Rosjan i Żydów. Nadal przeważali uczniowie pochodzenia szlacheckiego (2/3), pozostali to chłop' cy pochodzenia mieszczańskiego i nieliczni pochodzenia chłopskiego.
Uczniów utrzymywano w dużej karności. Instrukcja dyscyplinarna z kwietnia 1868 r. wprowadzała kary fizyczne. Już w tym samym miesiącu Rada Pedagogiczna zdecydowała, by wychłostać dwóch uczniów klasy V i VI, za ,>wyPraU)y wieczorne za miasto". Drugi raz karę chłosty zastosowano w 1870 r. wobec uczniów, którzy na ulicy zaczepili kobietę.
Wielu absolwentów i uczniów szkoły z lat 18621872 zasługuje na wspomnienie. Wymieńmy tylko niektórych: Teodora Wierzbickiego, wybitnego historyka, Jana Cieplaka, póŹniejszego arcybiskupa, Władysława Gajkiewicza, znakomitego lekarza i redaktora "Gazety Lekarskiej", Stanisława Sienickiego, redaktora "Gazety Kieleckiej", Floriana Łagowskiego, znanego pedagoga i historyka literatury, czy Eustachego Dobieckiego, ziemianina działacza gospodarczego.
Kończąc opis dziejów gimnazjum kieleckiego w tym przejściowym okresie należy wspomnieć o powiększeniu budynku szkoły o część przylegającą do kościoła św. Trójcy i rozszerzeniu dziedzińca szkolnego o tereny przyległe do ul. Wesołej.