I.Pod zarządem księży komunistów 1727-1819
Idąc ze Wzgórza Zamkowego dzisiejszą ul. Jana Pawła II w kierunku Krakowskiej Rogatki zapewne niewielu kielczan zdaje sobie sprawę, iż mija gmach, w którym mieściła się przez wiele lat jedna z najstarszych szkół średnich w Polsce. Co ciekawsze, powstała ona w czasach panowania Augusta II, które kojarzą się z ogólnym upadkiem naszej kultury.
Fundator szkoły, Konstanty Felicjan Szaniawski, który jako biskup krakowski był jednocześnie właścicielem Kielc, wykazywał podobnie jak jego poprzednik, biskup Kazimierz Łubieński, wiele troski o stan budowli sakralnych i rozwój przestrzenny miasta.
Obok szkoły powstało seminarium duchowne, do którego miała ona dostarczać odpowiednio przygotowanych kandydatów na alumnów. W tym też należy upatrywać przyczyny powstania szkoły.
Biskup K. F. Szaniawski powierzył prowadzenie szkoły i seminarium mało znanym w Polsce księżom Instytutu "Communis Vitae", czyli wspólnego życia, zwanych potocznie komunistami lub bartoszkami (od imienia założyciela instytutu, ks. Bartłomieja Holzhausera).
Wybór księży komunistów podyktowany był zapewne niechęcią, jaką żywił biskup do jezuitów i misjonarzy, którzy przeważnie prowadzili w Polsce tego typu zakłady oświatowe. Przeciwnikami sprowadzenia do Kielc księży komunistów okazali się przedstawiciele kapituły krakowskiej, obawiający się uszczuplenia swych dotychczasowych przywilejów polegających m.in. na prawie do obsadzania funkcji wikariuszy w kolegiacie kieleckiej.
Biskup przełamał jednak opory swego otoczenia i już w lipcu 1723 r. pojawił się w Kielcach wydelegowany przez prezesa instytutu urzędującego w Węgrowie ks. Andrzej Karaś. Zadanie jego polegało na przygotowaniu otwarcia szkoły i seminarium.
Najważniejszą czynnością wstępną było postawienie odpowiednich budynków. Prace przy ich wznoszeniu rozpoczęto 25 kwietnia 1724 r. na tak zwanym Krakowskim Przedmieściu w bezpośrednim sąsiedztwie kościoła św. Trójcy. W tym samym czasie biskup K. F. Szaniawski poczynił starania o uzyskanie formalnej zgody papieża na przybycie do Kielc księży komunistów. Dało to podstawę do oficjalnej erekcji seminarium duchownego i szkoły pod wezwaniem św. Stanisława Męczennika, której dokonał biskup dekretem wydanym w Krakowie 3 czerwca 1726 r. Tym samym aktem prawnym fundator wyznaczył uposażenie dla szkoły i seminarium, głównie w postaci dochodów ze swych dóbr ziemskich m.in. ze wsi Laskowy, Kostomłoty, Brody Iłżeckie, Krynki, Stara Ruda. W latach następnych beneficja te uzupełnione zostały przez dochody ze wsi Zagnańsk i Widuchowy, a także funduszami związanymi z pełnieniem przez jednego z nauczycieli funkcji proboszcza parafii Brzeziny.
W tym samym akcie prawnym określony został status organizacyjny seminarium i szkoły. Ta ostatnia miała posiadać czterech profesorów wykładających: gramatykę, poetykę i retorykę według przepisów określonych przez Akademię Krakowską. Była więc to typowa szkoła humanistyczna, tak popularna w Polsce, lecz mocno już zapóźniona w stosunku do szkolnictwa rozwiniętych krajów Europy Zachodniej.
Uroczyste rozpoczęcie nauki w najniższej klasie gramatyki nastąpiło 4 września 1727 r. w obecności biskupa Szaniawskiego i dwóch przedstawicieli Akademii Krakowskiej. Jednym z nich był znany z nazwiska prof. prawa Walenty Jan Jureński. Delegaci uczelni krakowskiej po opuszczeniu Kielc złożyli protest przeciwko utworzeniu szkoły w tym fieście i oddaniu jej pod zarząd księży komunistów. Protest ten został zatwierdzony przez władze akademii, zapewne z obawy o poziom nauczania w szkole kieleckiej. Dopiero po kilkuletnich staraniach biskupa Szaniawskiego, w roku 1735, uczelnia krakowska oficjalnie nadała kieleckiej szkole prawa kolonii akademickiej.
Mimo tych kłopotów i przeciwności nowa placówka stopniowo się rozwijała pozostając pod kierownictwem wspomnianego już ks. A. Karasia, równolegle pełniącego funkcje wiceregensa seminarium duchownego. W 1728 r. przybyła klasa poetyki, a w roku następnym retoryki.
Pod względem organizacyjnym i dydaktycznym szkoła kielecka była bardzo podobna do innych tego typu zakonnych kolegiów szlacheckich w Polsce prowadzonych głównie przez jezuitów, a także pijarów. Nauka trwała sześć godzin dziennie, trzy godziny przed i trzy po południu. W czwartek i sobotę popołudnia były wolne od lekcji.
Program jednej klasy przerabiano w ciągu dwóch lat. Nauczanie gramatyki i retoryki odbywało się w języku łacińskim. Uczniowie musieli ponadto porozumiewać się na terenie szkoły w tym właśnie języku. Podstawą do nauki były wybrane teksty Cycerona, Owidiusza, Wergiliusza i bajki Ezopa. Początków gramatyki uczono głównie z osławionych książek A. Donata i Alwara.
Zgodnie z ówczesną tradycją, uczniowie co roku w marcu lub kwietniu wystawiali sztuki teatralne. W inscenizacjach w zależności od liczby postaci brało udział od kilkunastu do kilkudziesięciu uczniów. Zachowały się tytuły, a nawet pełne teksty niektórych widowisk wystawionych przez uczniów w latach 17441756. Treść przedstawień najczęściej wiązała się z wydarzeniami biblijnymi lub życiem świętych. Aktorzy posługiwali się językiem łacińskim, ale czasami chór wykonywał prologi i epilogi po polsku. Spektakle miały zwykle wydŹwięk dydaktyczno-religijny. Wystawiona w 1747 r. tragedia kończyła się stwierdzeniem, że zdrada i podstęp przynoszą tylko doraŹne korzyści, natomiast kara Boska dosięga wszystkich grzeszników. Miejscem przedstawień był pałac biskupi, a jako widzowie uczestniczyli w nich znakomici goście.
Obyczajowość czasów saskich prowadziła do dewocji uczniów, a co za tym idzie do nietolerancji, zwłaszcza w stosunku do Żydów przyjeżdżających do Kielc w celach handlowych. Aby uczniowie ich nie prześladowali, kahał żydowski w Chęcinach wpłacał corocznie 8 zł do kasy szkoły.
Do tradycji szkoły należało urządzenie majówek z okazji dnia św. Stanisława połączonych z wycieczką do majątku Kostomłoty.
Z braku dostatecznej ilości Źródeł trudno dziś dokładniej scharakteryzować społeczność nauczycieli i uczniów kieleckich z okresu pierwszego półwiecza dziejów szkoły. Znamy zaledwie kilkanaście nazwisk (często bez imion) nauczycieli. Byli to z reguły bardzo młodzi księża. Na przykład ks. Grzegorz Nazarewicz nauczający w Kielcach w latach 17291731, sam mając lat około 25, nadzorował działalność dwóch innych młodszych nauczycieli, będących klerykami. Równie młody był ks. Karol Drążewski uczący w 1759 r. Innym charakterystycznym zjawiskiem (zresztą typowym dla większości ówczesnych szkół średnich w Polsce) były częste, nierzadko coroczne, zmiany nieraz całego personelu nauczającego.
Jeszcze mniej wiemy na temat uczniów. Dziś możemy jedynie domniemywać, że co roku uczęszczało do szkoły około 200-300 chłopców zapewne pochodzenia szlacheckiego i mieszczańskiego.
Nowy rozdział w dziejach szkoły kieleckiej wiązał się z powołaniem do życia Komisji Edukacji Narodowej. Warto przypomnieć, że odtąd szkoła średnia w Polsce miała realizować utylitarne, sprecyzowane w duchu oświecenia francuskiego, cele dydaktyczne i wychowawcze; specyfiką programów polskich było wychowanie w duchu patriotyzmu.
Te wszystkie ożywcze prądy i dobrodziejstwa reformy nauczania początkowo w ogóle nie docierały do Kielc, bowiem w latach 17731780 niektóre szkoły, w tym głównie kolonie Akademii Krakowskiej, nie zostały podporządkowane przepisom KEN. Znalazła się wśród nich też szkoła księży komunistów. Z jednej strony opóŹniło to prawie o dziesięć lat przebudowę programu, metod nauczania itd., z drugiej zaś wpłynęło na gwałtowny wzrost liczby uczniów, bowiem konserwatywna szlachta małopolska wolała widzieć swych synów w szkole, w której po dawnemu "dobrze" uczono łaciny. Dopiero w kwietniu 1780 r. zapadła decyzja o przejściu szkoły kieleckiej pod władzę KEN. Zaliczona została ona do rzędu szkół podwydziałowych o trzech dwuletnich klasach o charakterze ogólnokształcącym "przygotowujących młodzież do wszystkich zawodów i do dalszych nauk". Przepisy Komisji Edukacji preferowały nauczanie poglądowe, zalecano stopniowanie trudności zgodnie z możliwościami intelektualnymi uczniów. Ograniczeniu uległo nauczanie łaciny, do programu wprowadzono nauczanie przedmiotów matematyczno-przyrodniczych, nauki moralnej, języków nowożytnych, w tym i języka polskiego. Rok szkolny trwał od 28 września do 29 lipca. Dziennie lekcje prowadzono przez cztery godziny, dwie przed południem i dwie po południu. Wtorek i czwartek były wolne od zajęć popołudniowych. Odbywały się wówczas zajęcia rekreacyjne.
Ale nie od razu i nie w pełni księża komuniści zmiany te wprowadzili. Już pierwsza wizytacja, którą z ramienia centralnych władz oświatowych Przeprowadził w Kielcach profesor Szkoły Głównej Koronnej (taką nazwę nosiła wówczas Akademia Krakowska) ks. Józef Bogucicki, odbyta dopiero w 1784 r., obnażyła prawdziwy obraz stanu nauczania w szkole. Następne regularnie już odbywające się corocznie wizytacje wypadały jeszcze gorzej. Nierzadko można napotkać w ich protokołach przy opisie szkoły kieleckiej oceny "nikczemna", a nawet "najnikczemniejsza". Więc przyjmuje się, że należała ona, zwłaszcza w latach 1784do najsłabszych ogniw systemu szkolnictwa średniego w Koronie. Warto dodać, że wśród wizytujących szkołę kielecką profesorów odnaleŹć można nazwiska tej miary, co Jan Śniadecki.
Najwięcej zastrzeżeń wizytatorów budził poziom i sposób wykształcenia nauczycieli. Byli to nadal bardzo młodzi księża, czasem nawet klerycy, których edukacja ograniczała się do ukończenia seminarium duchownego. W myśl ustaw KEN było to niewystarczające, zakładano bowiem, że nauczyciele szkół średnich powinni mieć ukończone studia uniwersyteckie.
Dopiero w 1786 r. na skutek zaleceń władz wysłani zostali z Kielc na studia do Krakowa dwaj pierwsi kandydaci na nauczycieli. Jednym z nich był póŹniejszy profesor prawa Uniwersytetu Warszawskiego ks. Ksawery Szaniawski. Potem już co roku, aż do momentu utraty niepodległości przez Polskę, studiowało w Szkole Głównej przeważnie po dwóch przyszłych nauczycieli szkoły kieleckiej.
Dzięki studiom, po 1788 r. nauczyciele kieleccy mogli już w pełniejszym stopniu realizować wymagania władz oświatowych. Potwierdza to zachowane w Archiwum UJ sprawozdanie z pracy dydaktycznej sporządzone po zakończeniu roku szkolnego 1790/1791 przez prefekta szkoły kieleckiej ks. Franciszka Wieliczkę, który w klasach II i III nauczał historii powszechnej, wykładał naukę moralną, prawo cywilne, a także wymowę w oparciu o nowoczesny podręcznik ks. F. N. Gdańskiego wydany w Wilnie w 1788 r. Ze sprawozdania ks. F. Wieliczki wynika, że na lekcjach wymowy uczniowie przygotowywali i wystawili sztukę teatralną.
Dzięki wprowadzeniu w życie ustaw KEN, w szkole kieleckiej nauczyciele już nie uczyli wszystkich przedmiotów w kolejnych klasach, a począwszy od klasy II jeden specjalizował się w przedmiotach matematyczno-fizycznych, a drugi w wymowie i prawie. Nadto lekcje języków obcych prowadzili tzw. metrowie. Zajęcia te najczęściej języka francuskiego i niemieckiego były nadobowiązkowe. Spośród kilkunastu nauczycieli uczących w szkole kieleckiej w latach 17831794 postacią wybitniejszą, obok wspomnianego już ks. K. Szaniawskiego, był ks. Klemens Bąkiewicz, który pod koniec życia dostąpił godności biskupa sandomierskiego.
Nauczyciele pracujący w Kielcach mieli bardzo niskie pensje. W innych szkołach średnich były one przeciętnie dwukrotnie wyższe. Wynikało to z faktu, że pieniądze na pensje kieleckich nauczycieli szły z kasy instytutu księży komunistów, których sytuacja finansowa była oględnie mówiąc nie najlepsza. Niezmiennie w latach 17751792 bilans roczny zamykał się średnio niedoborami w kwocie około 6000 zł polskich. Negatywny wpływ na funkcjonowanie szkoły w tym okresie wywierały też tragiczne wydarzenia polityczne rozgrywające się na terenie Polski. W 1768 r. okolice Kielc zostały spustoszone przez wojska carskie wysłane przeciw konfederatom barskim. Także w latach 1771, 1774, 1792, 1793 i 1794 stacjonowały w Kielcach wojska polskie i nieprzyjacielskie.
Liczba uczniów w omawianych latach wahała się rocznie od 170 do 250 chłopców. Większość z nich wywodziła się ze stanu szlacheckiego, głównie z terenu województwa sandomierskiego. W różnego rodzaju wykazach napotykamy na takie znane na KielecczyŹnie nazwiska jak m.in.: popielowie, Oyrzanowscy, Katerlowie, Górniccy, Gosłowscy, Szyszkowscy czy Żeromscy. Podobnie jak i w innych szkołach w tym okresie wiek uczniów był bardzo zróżnicowany. W jednej klasie obok chłopców 7letnich zasiadali młodzieńcy liczący po 20 lat i więcej. Klasy zwłaszcza młodsze były przepełnione. Zdarzało się, że w ławkach klasy początkowej zasiadało ponad 90 uczniów. Niewielu kończyło pełny kurs nauk. Obowiązywało wtedy przekonanie, że tylko ci chłopcy, którzy wybrali karierę duchowną, kończyli wszystkie klasy, dlatego do III klasy dochodziło przeciętnie około 10% rozpoczynających naukę.
W Kielcach nie było konwiktu dla uczniów, stąd zamiejscowi, a tych była przecież większość, wynajmowali kwatery w domach mieszczan. Uczniowie klasy najwyższej osiągający lepsze wyniki w nauce spełniali funkcje korepetytorów, zwanych wówczas dyrektorami. Wobec przepełnienia klas właśnie na dyrektorach spoczywał główny ciężar w procesie przekazywania wiedzy.
Po trzecim rozbiorze Polski, Kielce znalazły się pod panowaniem austriackim. Początkowo władze zaborcze zajęte tworzeniem nowych władz administracyjnych i przejmowaniem gospodarki nie ingerowały w sprawy oświaty. Zgodnie z tradycjami KEN, nadzór nad szkolnictwem sprawował więc nadal Uniwersytet Krakowski. Dopiero w 1801 r. nastąpiły w tej mierze poważniejsze zmiany. Zwierzchność nad szkołami średnimi, zwanymi odtąd gimnazjami, przejęły władze administracji ogólnej. Zreformowano też treść nauczania. Podstawowym przedmiotem stał się język niemiecki, obok niego łacina, greka, historia Austrii, religia i moralność oraz w okrojonym kształcie przedmioty matematyczno-przyrodnicze. Głównym celem szkół miało być wychowanie uczniów w duchu narodowym, przez co rozumiano służbę absolutnej monarchii austriackiej.
Reforma 1801 r. zmieniła też strukturę organizacyjną szkoły kieleckiej. Składała się ona odtąd z 5 klas (3 gramatykalnych i 2 humanistycznych). Szkołą nadal zarządzali i pełnili funkcję nauczycieli księża komuniści. Ze względu na słabą znajomość języka niemieckiego księża ci nie zawsze potrafili sprostać wymaganiom władz. Dlatego pod koniec roku szkolnego 1806/1807 wizytujący gimnazjum w Kielcach hofrat August Gruber, wydał o nim jak najgorszą opinię. Warto wspomnieć, że pracę szkoły utrudniała w tym czasie nadmierna centralizacja zarządzania oświatą, która powodowała, że nawet podręczniki dla uczniów zakupywane były w Krakowie i przesyłane drogą służbową do Kielc.
Niektórzy profesorowie, jak np. ks. Józef Rudziński, ukończyli jako stypendyści Uniwersytet Wiedeński. Pojawili się też nauczyciele pochodzący z odległych od Kielc krain monarchii. Języka niemieckiego od roku 1808 nauczał ks. Paweł Krzyżak urodzony na Spiszu.
Spośród sporej grupy uczniów corocznie w szkole kieleckiej bywało ich "do czterystu" przeważnie synów obywatelskich, niektórzy wybierali karierę duchowną. Do takich absolwentów z tego okresu należeli m.in. Jerzy Bogusławski póŹniejszy nauczyciel w Lublinie, Piotr Przyrowski, Piotr Gawroński w przyszłości nauczyciel w Kielcach i jego kolega Antoni Walczyński, który po latach uzyskał doktorat prawa kanonicznego na Uniwersytecie Jagiellońskim.
Wybuch wojny austriacko-francuskiej, w której po stronie Napoleona brało również udział Księstwo Warszawskie, przerwał na przeszło rok działalność szkoły. Wojsko polskie wkroczyło do Kielc w lipcu 1809 r. Budynek szkoły przeznaczono na koszary. Z tego względu w roku szkolnym 18091810 nauki nie było, tym bardziej, że w grudniu 1809 r. na skutek nieostrożności użytkowników budynek szkolny spłonął. Zniszczeniu uległa znaczna część sal wykładowych oraz wspólna dla seminarium i szkoły biblioteka wraz z dokumentami archiwalnymi. Przepisy obowiązujące w Księstwie spowodowały, że chwilowo nie funkcjonująca placówka oświatowa w Kielcach zaliczona została do grona szkół wydziałowych. Rozpoczęła ona pracę dopiero w roku szkolnym 1810/1811. Szkoła wydziałowa miała trzy klasy, a także dodatkowo klasę początkową.
Treści programowe w szkołach średnich Księstwa Warszawskiego były dobrane właściwie. Zachowano równowagę między przedmiotami humanistycznymi i matematyczno-przyrodniczymi. Po raz pierwszy wprowadzono język polski jako osobny przedmiot, a także historię Polski. Centralne władze oświatowe zadbały o przygotowanie i wydanie nowych podręczników opracowanych według najnowszych osiągnięć nauki.
Wśród uczniów szkoły kieleckiej z tego okresu, mimo że nadal tylko niewielka ich grupka dochodziła do klasy najwyższej, napotykamy na wybitne postacie zasłużone dla kultury polskiej. Wspomnieć należy choćby o Augustynie Frąckiewiczu, późniejszym nauczycielu szkół średnich w Kielcach, a następnie profesorze Uniwersytetu Warszawskiego, czołowym matematyku polskim w XIX wieku, czy Piotrze Ściegiennym, który rozpoczął edukację w Kielcach w 1813 r., a w latach czterdziestych był przywódcą spisku chłopskiego w Królestwie Polskim.
Uczniowie wywodzili się głównie z rodzin szlacheckich (około 53%), liczni byli też przedstawiciele mieszczaństwa (35%), trafiali się nawet synowie chłopscy (około 5%), pochodzenia reszty uczniów nie dało się ustalić. Roczna opłata za naukę wynosiła 18 zł, ale ubogich uczniów z niej zwalniano. Pieniądze uzyskiwane tą drogą, władze szkoły przeznaczały na wyposażenie pracowni przedmiotowych i biblioteki.
Poziom nauczania w szkole wydziałowej w Kielcach nie był w porównaniu z innymi tego rodzaju placówkami zbyt wysoki, gdyż księża komuniści nie byli odpowiednio przygotowani do zawodu nauczycielskiego, podobna sytuacja była także w sąsiadującym ze szkołą seminarium duchownym prowadzonym przez ten sam instytut. Dlatego też po utworzeniu Królestwa Polskiego i przeniesieniu do Kielc urzędów województwa krakowskiego, Komisja Rządowa Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego (dalej: KR WRiOP) tworząc nową sieć szkół, średnich ulokowała w Kielcach w 1816 r. Szkołę Departamentową. Stąd dotychczasowa szkoła wydziałowa księży komunistów sprowadzona została do rangi szkoły podwydziałowej o dwóch klasach i działała aż do czasu likwidacji w roku 1819. Nowa szkoła Departamentowa przejęła po szkole podwydziałowej budynek, uczniów i zbiory. Tak zakończył się pierwszy etap dziejów najstarszej kieleckiej szkoły średniej.